Pomimo licznych dowodów na to, że zaniedbanie podejścia ukierunkowanego na redukcję szkód i prohibicja są nieskuteczne, nigdy nie wyciągnięto z tego wniosków.
Chociaż sprzedaż, import i dystrybucja e-papierosów są już w Turcji zakazane, a do tego dochodzi rozkwit czarnego rynku, kraj planuje teraz wprowadzenie jeszcze surowszych zakazów dotyczących wyrobów tytoniowych, w tym e-papierosów. Kraj zmaga się ze stosunkowo wysokim wskaźnikiem palenia., około 22%; jednakże sposób, w jaki rząd planuje walczyć z tym zjawiskiem, nie daje wielu powodów do nadziei tym, którzy rozumieją, jak ważną rolę w tworzeniu społeczeństwa wolnego od dymu odgrywa redukcja szkód.
Wydaje się, że to niedawna decyzja – turecki rząd przygotowuje jeszcze bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące walki z tytoniem. Według Merkur, Rząd Turcji planuje wprowadzić całkowity zakaz płatności gotówką za wyroby tytoniowe i zezwolić jedynie na płatności elektroniczne w celach monitoringu. Planowane jest również wprowadzenie szerszego zakazu palenia w miejscach kultu religijnego, placówkach edukacyjnych, szpitalach i miejscach publicznych, takich jak place zabaw i plaże. Palenie będzie również ograniczone w miejscach niedostępnych dla ogółu społeczeństwa.
Jeszcze bardziej szalone wydaje się to, że do 2040 roku Turcja planuje wprowadzić całkowity zakaz sprzedaży wszystkich produktów, twierdząc, że doprowadzi to do rzucenia palenia.
Choć teoretycznie wyeliminowanie wszystkich produktów zawierających nikotynę może wydawać się łatwe, jak to działa w praktyce? Prawdopodobnie najlepszy przykład… nieudane polityki W najnowszej historii Australia wprowadziła surowe ograniczenia dotyczące e-papierosów. Doprowadziło to do rozkwitu nielegalnego handlu, a co gorsza, do mafijnych wojen o nikotynę. Niestety, pomimo empirycznych dowodów na to, że tego typu polityka nie przyczynia się do społeczeństwa wolnego od dymu, a wręcz przeciwnie – oddaje produkty nikotynowe w ręce przestępców – a tym samym naraża konsumentów na ryzyko – rządy na całym świecie zdają się przymykać oko na tę rzeczywistość.
Walka z paleniem tytoniu to szlachetny cel, ale należy go realizować za pomocą polityki, która rzeczywiście przyniesie korzyści konsumentom, a nie będzie ich kryminalizować. Zamiast uznać potencjał e-papierosów w zakresie redukcji szkód, Turcja planuje zmienić definicję ‘wyrobu tytoniowego’ i, obok papierosów, zakazać e-papierosów, pozbawiając konsumentów możliwości ograniczenia ryzyka związanego z paleniem.
Do 2040 roku wciąż mamy czas, ale przy obecnym podejściu, mało prawdopodobne wydaje się, aby sytuacja się poprawiła. Podczas gdy kraje takie jak Nowa Zelandia, Wielka Brytania i Szwecja promują politykę zorientowaną na konsumentów i osiągają realne postępy w rzucaniu palenia, reszta świata wydaje się mieć trudności ze zrozumieniem tego zadania.
Jeśli w ogóle, Turcja wciąż ma szansę przemyśleć ten kierunek, zanim powtórzy te same błędy, które widzieliśmy gdzie indziej. Ignorowanie redukcji szkód nie sprawi, że nikotyna zniknie – jedynie zepchnie ją do podziemia, gdzie konsumenci będą mieli mniejszy wybór i większe ryzyko. Pytanie nie brzmi, czy ludzie będą używać nikotyny, ale czy otrzymają mniej szkodliwe alternatywy.