Są chwile, kiedy czytając projekt ustawy, autentycznie zastanawiasz się, czy rzeczywistość została całkowicie zignorowana. Niedawne działania mające na celu zakazanie bezpieczniejszych alternatyw nikotynowych na Filipinach są jednym z takich momentów.
W doskonałej analizie Clive’a Batesa, analizuje argumentację stojącą za tymi propozycjami z precyzją i, szczerze mówiąc, z poziomem cierpliwości, na jaki nie zasługują.
Na pierwszy rzut oka argumenty brzmią znajomo i powtarzają tę samą, starą historię. Zakazać e-papierosów, podgrzewanego tytoniu i innych produktów niepalnych, aby “chronić zdrowie publiczne”. Ale gdy przyjrzeć się bliżej, logika zaczyna się sypać.
Zakaz rozwiązania, ochrona problemu
Filipiny wciąż borykają się z ogromnym problemem palenia. Około 35% mężczyzn i 4,4% kobiet pali (Dane WHO), a miliony ludzi wciąż są narażone na szkodliwe skutki spalania, i to jest prawdziwy kryzys zdrowia publicznego w tym kraju. Prawie ⅓ populacji pali, ale zamiast skupić się na ograniczeniu tego zjawiska, niektóre grupy naciskają na wyeliminowanie produktów, które mogłyby im pomóc.
Nie papierosy. Nie najbardziej szkodliwe produkty. Alternatywy.
Trudno wyobrazić sobie wyraźniejszą sprzeczność. Mamy już ogromne dowody na całym świecie, które pokazują, że usunięcie opcji o niższym ryzyku nie eliminuje popytu na nikotynę. Po prostu zmuszamy ludzi do powrotu do palenia (co podtrzymuje problem, z którym próbują walczyć) lub do sięgania po produkty nielegalne, które nie przechodzą kontroli jakości, co może narazić ich życie na realne niebezpieczeństwo.
I nadal ośmielają się nazywać to “środkiem zdrowia publicznego”.
Fantazja prohibicji
Jednym z najbardziej uderzających punktów w tekście Batesa jest to, jak swobodnie prohibicja jest przedstawiana jako rozwiązanie. A ’całościowy zakaz“ (jak to nazywają) selektywnie atakuje bezpieczniejsze produkty, pozostawiając jednocześnie te najniebezpieczniejsze szeroko dostępne. Co gorsza, uzasadnienia te nie wytrzymują nawet po powierzchownej analizie.
Zakazy nie wprowadzają jasności; tworzą czarny rynek. Nie zmniejszają popytu; kierują podaż do nieuregulowanych kanałów. Nie upraszczają egzekwowania prawa; czynią je bardziej chaotycznym, kosztownym i podatnym na korupcję.
A jeśli uważają, że zakazanie produktów, których ludzie aktywnie chcą używać, w jakiś sposób zmniejszy nielegalny handel, to celowo negują podstawowe zasady ekonomiczne rządzące funkcjonowaniem rynków (cóż… rządy są rządami).
Co więcej, sednem tej debaty jest coś zaskakująco prostego: ludzie używają nikotyny, bo chcą. Niezależnie od tego, czy chodzi o stymulację, nastrój, nawyk, czy względy społeczne, popyt ten nie zniknie. Jak zauważa Bates, nie da się go całkowicie wyeliminować, można jedynie kształtować sposób jego zaspokajania. Służba zdrowia publicznego może zdecydować o skierowaniu go w stronę produktów o niższym ryzyku lub zmusić do powrotu do palenia i nielegalnej podaży. To są realne opcje. Wszystko inne to teoria oderwana od rzeczywistości, ignorująca aspekty ludzkich zachowań.
Efekt Bloomberga
Jak już wiemy (bardzo dobrze), wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Argumenty używane na Filipinach odzwierciedlają szerszą globalną strategię wspieraną przez sieci finansowane przez Bloomberga, które promują podejście prohibicyjne w krajach o niskich i średnich dochodach. Często przedstawia się je jako oddolne głosy w dziedzinie zdrowia publicznego, ale w rzeczywistości odzwierciedlają one scentralizowaną, dobrze finansowaną agendę, która nie pozostawia miejsca na niuanse, lokalny kontekst ani redukcję szkód. Rezultatem jest swoisty model eksportu polityki: proste, sztywne idee stosowane do złożonych realiów (bez względu na konsekwencje).
Jeśli celem jest rzeczywiście ograniczenie chorób, cierpienia i zgonów spowodowanych paleniem, strategia powinna być oczywista: pomóc ludziom odejść od palenia tak szybko, jak to możliwe. Oznacza to uznanie roli bezpieczniejszych alternatyw nikotynowych, wprowadzenie regulacji dotyczących ich stosowania oraz wykorzystanie podatków, standardów i informacji do kształtowania zachowań.
Prawdziwy koszt popełnienia błędu
To, co czyni tę debatę tak frustrującą, to fakt, jak łatwo uniknąć błędu. Dowody, dynamika rynku i podstawowe ludzkie zachowania wskazują ten sam kierunek. Jednak polityka nadal jest kształtowana przez ideologię, a nie przez rezultaty. Udawanie, że uzależnienie od nikotyny po prostu przestanie istnieć, jest nieskuteczne, oderwane od rzeczywistości i naprawdę, naprawdę niebezpieczne.
A w kraju, w którym miliony wciąż palą, koszt tego odłączenia nie będzie teoretyczny. Będzie mierzony w ludzkich życiach. Rodziny będą nadal opłakiwać śmierć swoich bliskich z powodu chorób związanych z paleniem, czego można by łatwo uniknąć, gdyby rząd odpowiednio podszedł do tego problemu.
Nic się naprawdę nie zmieni, dopóki redukcja szkód nie będzie traktowana jako to, czym jest: podstawowe prawo człowieka.