Czasami może się wydawać, że decydenci nigdy nie otworzą oczu na waporyzację, ale jest nadzieja – wystarczy spojrzeć na zmianę o 180 stopni, jaka zaszła w Nowej Zelandii.
Nie tak dawno temu w Nowej Zelandii zakazano sprzedaży i dostarczania WSZYSTKICH waporyzatorów i e-płynów zawierających nikotynę na mocy ustawy o środowiskach wolnych od dymu tytoniowego z 1990 r. (SFEA).
Jeszcze w marcu 2017 r. Ministerstwo Zdrowia Nowej Zelandii twierdziło, że nie ma wystarczających dowodów, ‘aby z pełnym przekonaniem zalecać e-papierosy jako sposób na rzucenie palenia” narzędzie.'’
Gdyby wapowanie zostało zalegalizowane, pomogłoby to Nowej Zelandii osiągnąć cel, jakim jest ograniczenie rozpowszechnienia palenia i dostępności tytoniu do minimalnego poziomu, czyniąc ją krajem praktycznie wolnym od dymu. 2025.
Zamiast tego, wskaźniki palenia w Nowej Zelandii pozostały uporczywie wysokie, a wapowanie wydawało się straconą sprawą.

A jednak w październiku 2017 r., po oburzeniu aktywistów na rzecz waporyzacji, rząd wykonał całkowity zwrot, ogłaszając nową politykę wspierania palaczy w ‘przejściu na znacznie mniej szkodliwe produkty, takie jak e-papierosy.’ Ich konwersję wsparła później prowadzona przez rząd strona internetowa, która edukowała obywateli na temat wapowania i jego stosowania jako metody rzucania palenia narzędzie.
Do 2018 r. zastępca ministra zdrowia przyznał, że istnieje ‘ogólna zgoda co do tego, że wapowanie jest znacznie mniej szkodliwe niż palenie’ i że rząd musi zapewnić ‘palaczom papierosów dostęp do produktów o niższym ryzyku alternatywny.'’
Następnie wprowadzono zmianę prawa, która zezwoliła na sprzedaż wszystkich produktów do waporyzacji wszędzie tam, gdzie sprzedawane są wyroby tytoniowe. Wraz z legalizacją wprowadzono również ograniczenia wiekowe i przepisy bezpieczeństwa dotyczące produktów. Rezultatem był zestaw zrównoważonych i proporcjonalnych przepisów, które zapewniły dorosłym możliwość swobodnego waporyzowania jako narzędzia wspomagającego rzucanie palenia.
Konwersja waporyzacji w Nowej Zelandii została zakończona, a wyniki były widoczne: wraz ze wzrostem liczby waporyzatorów w Nowej Zelandii, spadała liczba palaczy. Logiczna polityka z logicznymi rezultatami.
Jaka więc jest z tego lekcja dla aktywistów zajmujących się waporyzacją?
Jeśli rząd Nowej Zelandii zdoła dokonać tak radykalnego zwrotu, wówczas inne rządy, które obecnie zajmują stanowisko antywapniowe, również mogą zostać przekonane do porzucenia swojej krucjaty i zmiany zdania.
